7 listopada 2013

Głównie w temacie ... CUKRZYCA - jakoś tak wyszło, choć miało być głównie o IKEI ...


Zanoszę się od początku tygodnia i jakoś mi schodzi z napisaniem posta.
Myślałam, że usiądę w poniedziałek wieczorkiem, ale wyjazd do Poznania z dziećmi cukrzykami jak to mówię z "cukiereczkami" nam się przeciągnął :)
Jak wyjechaliśmy o 6.45 z domu, tak (przez korki) byliśmy akurat na 8.30 w przychodni (o tej miała być wizyta). Na szczęście Pani Doktor miała opóźnienie i wchodziliśmy po 9-tej do gabinetu.

W trakcie rozmowy z P.Doktor okazało się że teraz na oddziale diabetologicznym jest cały oddział samych takich dziewczynek jak moja Mała i jedno malutkie 10 miesięczne dziecko :(
Rzeczywiście, gdy poszłam na oddział po zeszyty samokontroli akurat dzieci były na glikemi (sprawdzaniu cukru) w zabiegowym i były tam same takie śliczne blondyneczki, najstarsza mogła mieć 8 lat a reszta same 3-6 lat i jedno mama bujała w wózku (to na pewno ten 10 miesięczny maluszek). Tak, jak by umówiono do szpitala specjalnie dzieci wybrane w podobnym wieku. Patrzyłam i nie dowierzałam.
Jeju ... przeszły mnie ciarki po ciele, jak to możliwe, że coraz więcej dzieci choruje na tę chorobę, dosłownie niemożliwe :( Pani Doktor sama powiedziała, że nie możliwe co się dzieje :(
Lekarze nie wiedzą skąd ta choroba, no właśnie - mnie tym bardziej zastanawia, że u nas nikt nie chorował na tę chorobę ani z jednej, ani z drugiej strony a tu masz ... nasze maluchy chore ... Na szczęście najstarszy jest zdrowy :) I tak potem człowiek się zastanawia, skąd to, jak to możliwe - bo to niemożliwe!
Człowiek szuka gdzieś w myślach co jest - czy było nie tak. 
W naszym przypadku mnie cały czas dręczy jedno, i tylko z tym mam powiązania, i dla mnie to to by była PRZYCZYNA TEJ CHOROBY ...... Otóż, jak mała zachorowała zaczęliśmy się zastanawiać i mnie przyszło do głowy, że może przyczyną tej cukrzycy jest to że nasze dzieci ( właśnie ta dwójka) przechodziły w szpitalu żółtaczkę - starszy, ten zdrowy NIE. I te małe biedne dzieci nie są leczone od razu tylko praktycznie lekarze czekają do ostatniej chwili, jak ma się wychodzić do domu to oznajmiają, że trzeba zostać, dziecko musi być naświetlane specjalnymi lampami w inkubatorku, leży biedactwo w specjalnych okularkach i jest naświetlane. Mała znosiła to bardziej choć też nie chciała leżeć, ale synek leżał parę chwil i płakał, machał rączkami że zrzucił by te okularki. Jak był wyciągany na karmienie to chwila spokoju i z powrotem. Pokarmu miałam dosyć, nawet za dużo, a mimo to panie pielęgniarki podawały dziecku (dzieciom) dodatkowo spore ilości glukozy do picia, bo twierdziły, że dłużej spokojnie poleży bo się nasyci bo to słodkie.    
NO WŁASNIE !!!! BO TO SŁODKIE !!!
Wiadomo jak słodka jest glukoza, jest okropnie słodka aż mdła. Ja jak miałam wypić w ciąży na badania to aż mi się cofało, a tu karmią takie małe dziecko ??? Nie rozumiem tego, przecież ten mały organizm jeszcze nic tak naprawdę nie jadł, jest karmione mlekiem matki, które tak naprawdę jest słodkie, ale nie tak, ma inny cukier. takie dziecko nie zna jeszcze żadnych smaków i poją je taką mdłą glukozą ???
Mało tego, ta glukoza podgrzewana w mikrofali .... Dla mnie to było nie do zrozumienia, wszędzie trąbią że fale w mikrofalach są szkodliwe !!! Ok, rozumiem większość z nas korzysta z mikrofali - ja sama od czasu do czasu, ale naprawdę rzadko jak potrzebuję coś podgrzać na szybko, ale tu jednak są karmione tym małe istotki, które dopiero co przyszły na świat i od maleństwa są już FASZEROWANE czymś co tak naprawdę jest SZKODLIWE ! ?  Wszędzie pełno diet, zdrowego żywienia, itd, itd. Nie powinniśmy jeść za dużo słodyczy, bo są szkodliwe, bo to obciążenie dla organizmu, dla trzustki. A Tu takie małe dziecko ledwo przyjdzie na świat, jest na "dzień dobry" karmione tym co jest najgorsze  ??? ....
Nie daje mi to szczerze spokoju, tym bardziej że najstarszy jest zdrowy, był karmiony tylko mlekiem i to jak trzeba było dać z butelki to była wkładana do gorącej wody i takie było podgrzewanie, nikt go nie poił żadną glukozą.    Jeszcze bardziej nad tym myślę, i utwierdzam się w przekonaniu że to może być przyczyną, po rozmowie z jedną mamą (jak byliśmy na założeniu pomp), ponieważ u niej była podobna sytuacja, ja opowiadałam jej swoją i moje podejrzenia a ona , że u niej było tak samo. Jej jedna córka miała żółtaczkę w szpitalu, ale przeszła ją łagodnie i obyło się bez lamp i glukozy, a ta druga miała ostrą żółtaczkę i przeszła to samo co moje dzieci. Więc jak tu nie myśleć w ten sposób??? Ja rozumiem nie wszyscy co mają cukrzycę byli w podobnej sytuacji, ale jak ja byłam w szpitalu to bardzo dużo dzieci zaliczało inkubatorek i glukozę. Przecież to jest obciążenie dla tak maleńkiego organizmu, lampy lampami ale ta glukoza i jeszcze podgrzewana w mikrofali. A cukrzyca wychodzi potem u jednych prędzej, u drugich później, głównie po jakiejś infekcji gdzie organizm się osłabi. No i najgorsze jest to, że choruje coraz więcej głównie małych dzieci a wiadomo czy nie były w podobnej sytuacji jak moje ?
Mówiłam do męża, że lekarze wypytują jakie były objawy, na co dziecko w ostatnim czasie chorowało, czy była jakaś infekcja, a tak szczerze to powinni prowadzić wywiad od samego początku. Powinni brać pod uwagę np. takie leczenie żółtaczki ... Może to wszystko ma rzeczywiście jakiś wpływ na "złe funkcjonowanie" organizmu dziecka.

Zapomniałam wczoraj dodać, że moje dzieci nie były i nie są otyłe, synek ma wagę i wzrost taki jak powinien być, córeczka natomiast jest wysoka ok, ale lżejsza troszeczkę niż powinna.

Nie wiem, muszę gdzieś może na jakimś forum napisać swoje spostrzeżenia, może odezwie się ktoś kto miał podobną sytuację ?
Naprawdę mnie to interesuje, czy jest więcej takich przypadków ?

Kurcze, ale ja się rozpisałam ??? PRZEPRASZAM ! Teraz tak czytam, czy ma to jakiś ład i skład ;)
Pewnie nie do końca, ale nie poprawiam za dużo bo się zamotam na tak długim tekście i czasu mi to trochę znów zajmie ;)

A propo, bo o wyjeździe zaczęłam, a się rozkręciłam w temacie CUKRZYCY , hehe

Właśnie co do wyjazdu, w końcu mąż mnie zabrał do , Ikei i właśnie w tym temacie miał być post, a wyszło tak, że będę musiała zmienić tytuł posta chyba ;)
Czy ktoś z Was kupował tam jakieś tkaniny, materiały i szył z nich? 
U mnie w mieście nie ma takich fajnych materiałków, a tamte mi się bardzo spodobały i mają fajną fakturę. Swietne na poduszki czy na torby. Mało ich trochę ale niektóre naprawdę super :)
Czy Ktoś z Was miał już przyjemność je wypróbować???
Jeżeli tak i może się podzielić doświadczeniami to zapraszam :)

A w Ikei jest świetnie, nie mogłam wyjść, mieliśmy za mało czasu, a za dużo do oglądania :)
Umeblowane pomieszczenia aż zapraszają do środka, tak przyjemne, miłe, super urządzone - jak by tylko wejść i mieszkać :) Pokoiki dziecięce odjazdowe, dosłownie chciało by się taki pokoik zabrać do domu, hehe. Nie wspomnę już o sypialniach ;) Niektóre takie piękne !!!  Mmmmm,  marzenie :] 
Najpierw miałam do Męża pretensje, dlaczego mnie wcześniej nie zabrał tu, ale po jakimś czasie stwierdziłam, "dlaczego mnie zabrał" ? teraz będę chora ;)
A te wszystkie śliczne dodatki, poduszki, materiałki, pojemniczki .... już nie myślę ... ;)
I tak w domciu byliśmy o 18-stej i wszyscy mięliśmy dosyć tego dnia, więc nie miałam już siły na pisanie.
Wczoraj też brak czasu. Wskakuję więc dziś dopiero teraz (do południa miałam jeszcze ortodontę ze starszym) a pogoda paskudna więc jestem na pocieszenie z "małą" kawką - choć dokańczam zimną, ale tak jest jak się za dużo pisze, to się zapomina o kawie ;)
 Ojjj chyba dosyć już na dziś nudzenia Wam ;]

*******


A żeby nie było, że bez prac to dorzucam też jeszcze poduszki, które szyłam na prezent już też jakiś czas temu :)
Srodki z jednej strony są wykończone dla dekoracji naszytymi koralikami.
Przepraszam za to SRODKI , ale klawiaturka nie chce napisać dużego ś :(
A oto efekty:


 druga strona poduszek:

Tyle na dziś a może AŻ tyle ;) bo to jak na mnie dłuuugi post, hehe.
Chyba nadrobiłam zaległości w pisaniu ;)

Dzięki śliczne za odwiedziny i komentarze !!! :D
Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo serdecznie !!!


2 komentarze:

  1. Dobrze czasem wyrzucić z siebie wszystko, co Ci leży na sercu, a robiąc to w sieci masz szansę, że może ktoś potwierdzi te teorię i może będzie to przestrogą w leczeniu dzieci? Chciałabym, żeby lekarze rozsądniej podchodzili do leczenia myśląc o konsekwencjach.
    Co do IKEA, to przyznaję, że czułam się podobnie będąc tam pierwszy raz. Tej magii ulegam do dzisiaj i zawsze zachodzę do restauracji na ciepłe cynamonowe bułeczki - wypróbuj następnym razem KONIECZNIE :-) Z tkanin szyłam i myślę, że to wszystko zależy od grubości bawełny jaką kupisz. Szyje się je dobrze, oczywiście trzeba zdekatyzować by się nie zbiegła po, ale ja mam czasem problem z jej rozprasowaniem. Nie wiem czy to kwestia mojego starego żelazka bez pary, więc nie chcę Cię zniechęcać, ale to dla mnie jedyny minus. Myślę jednak, że dla samej przyjemności własnoręcznego odmierzania i ciachania nożycami tkaniny warto coś kupić. Ja się zawszę czuję ważna, jak pani w sklepie z tkaninami ;-)
    Poduszki śmieszne, ciekawe jak się na takich leży :)) Dobry pomysł na urozmaicenie środków :)

    Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dobre pytanie ..."jak się na nich leży?" :)
      szczerze ? nie sprawdzałam, miały być do dekoracji hihi, więc jak ktoś na nich wyląduje i na stronie z koralikami to pewnie dostanie piegów ;) hihi
      Ojjj, ta Ikea ... Masz rację to magiczne miejsce ... jeszcze o niej myślę, szkoda że nie mam do niej z 20 km ;) Mąż by chyba tego nie wytrzymał hahaha ;) bo bym go tam ciągle wyciągała ;)
      dzięki za odpowiedź co do materiałków :) jak będę to na próbę muszę wziąć :))) choć dla samej przyjemności o której piszesz :D

      Jeżeli chodzi o leczenie, też bym chciała tego o czym piszesz, może by nie było w późniejszym czasie innych powikłań ...

      Usuń

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony wpis, komentarz ... :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...